A więc stało się, moja karta Nvidia GeForce 8400 GS w Dellu XPS M1330 pokazała mi środkowy palec i odmówiła poprawnego działania. Łatka biosu z dell2direct.com, którą zaaplikowałem zaraz po ukazaniu się, przedłużyła żywot karty o jakieś dwa miesiące. Co dokładnie się stało? Na początku pojawił się sterownik Nvidii 177.80. Instalacja przebiegła bez problemu, przez jakiś czas chodziło dość dobrze i karta nie przegrzewała się zbytnio (standardowe 60-70 stopni). Po paru dniach, bedąc w pracy ujrzałem coś rzadko spotykanego – zawiesił mi się system (nie tylko sam X)! Zresetowałem go, i niby wszystko ok – ekran biosu, ładowanie systemu..ale zamiast ekranu logowania ujrzałem śliczne artefakty na całym ekranie, a laptop zgrzał się tak, że wiatraczek leciał na maksymalnych obrotach. Załadowałem więc sterownik vga (nv) i powróciłem do pracy z planem zajęcia się tym po powrocie do akademika. Niestety nie udało mi się znaleźć rozwiązania – próba załadowania sterownika Nvidii (różne wersje) miała za każdym razem taki sam efekt. Ok. pomyślałem, że zainstaluję WinXP i tam zobaczę co i jak. I to samo, sterownik vga chodzi ok, sterownika Nvidii powoduje wyświetlanie artefaktów. Ostatnim sprawdzianem przed ostateczną diagnozą były test z Dell Diagnostic Utility, efekt: nieprawidłowe wyświetlanie w czasie testów pamięci karty graficznej…no to klops. Na szczęście na lapka miałem gwarancję Dell Next Business Day - telefon z samego rana do serwisanta, podanie service tagu i danych kontaktowych, krótkie strzeszczenie co się stało i już miałem zarezerwowaną nową płytę główną. Następnego dnia po zgłoszeniu pojawił się serwisant i w 30 minut wymienił płytę. Na dzień dzisiejszy swojego XPSa sprzedałem i zakupiłem MSI Wind, którym pochwalę się później;) Złe przeżycia z Nvidią (chociaż jak najbardziej dobre z Dellem, którego polecam wszystkim!) oraz fatalna wydajność w KDE 4 sprawiły, że pozbyłem się swojego XPSa, rezygnując jak na razie ze wszystkiego co ma Nvidia w nazwie.